Wersja do druku Brak logowania
Zaloguj mnie | Pomoc

Strona osobista:Włodzimierz Holsztyński/przeniesienia

< Strona osobista:Włodzimierz Holsztyński

Spis treści

Incydent w Nieszufladzie (przeniósł Miłosz)

Niechlubnie nadużył w Nieszufladzie pozycji "gościa" Jakub Winiarski. W Nieszufladzie Justyny Radczyńskiej, zabiegającej bez skrupułów o względy uznanych literatów, mógł sobie na to pozwolić. Pod pretekstem komentowania wiersza, niezwykle ordynarnie (bezpośrednio osobistym, brutalnym zwrotem seksualnym) napadł on w swoim komentarzu na pewnego uczestnika Nieszuflady, który słusznie odpowiedział Jakubowi Winiarskiemu dwoma tylko słowami "Ty gnojku!". Żaden z administratorów Nieszuflady nie zareagował na wybryk Winiarskiego, jaskrawie dowodząc, że wszystkie obłudnie proklamowane niby normy Nieszuflady funta kłaków nie są warte, że liczy się jedynie interesowność i układy. Jakub Winiarski jest uznanym recenzentem, więc miał prawo Nieszufladę zbrukać, a Justyna Radczyńska, Piotr Czerniawski i inni z ich kliki tylko się oblizali i nawiązali z Jakubem Winiarskim bliskie relacje i współpracę. Nie wykazali się śladem klasy lub honoru, żeby wstawić się za pokrzywdzonym uczestnikiem ich portalu. Jest ten incydent symbolem Nieszuflady.


Moderowanie w Nieszufladzie (przeniosła Monika)


A ściślej mówiąc, stanowiących naruszenie egoistycznych interesów Justyny Radczyńskiej i jej kliki, która używa Nieszuflady, by wszelkimi sposobami uzyskać oficerskie naszywki w światku poezji. Powoływanie się na prawo było nieuczciwą, bezwstydną manipulacją. wlod

(wyjaśnię powód usunięcia: bezpodstawne insynuacje, pomówienia -- M M)

(Usunięcia czego? Jeżeliby chodziło o niniejsze przeniesienie mojej uwagi, to Monika pozwoliła sobie na niezwykle interesowne, bezczelne, fałszem ociekające stwierdzenie powyżej -- wlod 02:23, 17 kwietnia 2008 (CEST))

Polowania z nagonką (przeniosła Monika)

...odbywały się na Nieszufladzie według prostego schematu:

-- wlod

(powody usunięcia j/w -- M M)

(bezczelność Moniki i jej luksus braku odpowiedzialności j/w -- wlod 02:25, 17 kwietnia 2008 (CEST))

Pacynki w nieszufladzie i rynsztoku (przeniosła Monika)

W "Nieszufladzie" administracja stosowała pacynki administracyjne, między innymi by stwarzać w wątkach nagonki na osoby niemile przez administrację widziane. Występowała wtedy w wątkach pod swoimi pacynkami użytkowników, i pod administracyjnymi, w tym samym wątku. -- wlod
Naduzywanie pacynek występuje też w innych miejscach internetowych [niż wspomniany przez Monikę Rynsztok], na przykład na Nieszufladzie, co w szczególności wykorzystywała intensywnie administracja Nieszuflady, tworząc opresyjną atmosferę w portalu, ograniczając przy tym autentyczne dyskusje o poezji i sztuce.
Z drugiej strony pacynki w "Rynsztoku" mogą służyć do tworzenia własnego podziału twórczości użytkownika na działy, bez ukrywania tożsamości autora. Powiedzmy (fikcyjnie), Bartek mógłby mieć pacynki: Bartek-haiku, Bartek-tanka, Bartek-sonet, Bartek-piosenka, ..., co stwarzałoby w efekcie wirtualne tomiki poezji. -- wlod

Poziom filozofii (przeniósł Miłosz)

Termin poziom filozofii jest oxymoronem, skrótem terminu właściwego: brak poziomu filozofii.

Metafora 1

Filozofia jest jak 3-4 metrowe pagórki na osiedlach mieszkaniowych, na które wdrapują się i bawią się na nich 3-4 letnie bobasy. Przychodzi niania, ciągnie bachora za rękaw: chodź, umyjesz buzię, zjesz obiad, po czym znowu będziesz się bawić. Dla porównania, twierdzenia Brouwera o punkcie stałym, niezmienniczości otwartości w rozmaitościach, i o stopniu odwzorowania sfery w siebie, podobnie jak osiagnięcia Eudoksusa, Euklidesa i Archimedesa, są jak szczyty Himalajów. Osiągniecia Newtona, Eulera, Gaussa, to już podróże na księżyc i do planet. Wyniki Abela, Galois, Poincarego, Hilberta to już do planet i najbliższych gwiazd... Ostatnie wyniki Perelmana, to już dotarcie do innych galaktyk. Ale łatwiej jest podziwiać pagórki. Oh, ten pagórek, to ci dopiru! Ileż z niego widać! No, ile? - Platon, Arystoteles, ..., Kant (:-), ... ? - Śmieszne.

Metafora 2

Filozofia to tu Kozia Wólka, tam Kaczkowice... wioski z trzydziestoma chałupami, piętnastoma studniami...

Nauka jest jak największe miasta: Szanghaj, Mexico City, New York, ... Mają wielkie lotniska, a na lotnisku jeden samolot ma populację większą niż cała wioska, i jest bardziej złożony. A na lotnisku takich samolotów jest kilka. A każdy 100-piętrowy budynek znowu ma większą złożoność, populację, i bez porównania więcej się w nim dzieje niż w Koziej Wólce. Itd. Itd.

Pozycja filozofii

Filozofia jest synonimem ignorancji i impotenckiego myślenia, które nie dorasta do naukowego (ale za to jakież ma aspiracje! :-) :-). Gdy tylko myślenie w jakimś kierunku zaczyna nabierać dojrzałości, to z filozofii oddziela się wtedy nowa dziedzina naukowa (medycyna, biologia, psychologia, socjologia...). Także tam gdzie nauka jeszcze nie sięga, to filozofowie wskakują czasem ze swoimi mętnymi, płaskimi wywodami i trafiają kulą w płot, gdy naukowcy formułują hipotezy głębokie, oparte na trudnych wynikach częściowych, na ich głębokich przemyśleniach; wprowadzają przy tym nowe pojęcia, dając początek nowym zaawansowanym kierunkom badań. Przykładem może być rękopis Riemanna.

Filozofia, Sztuka Myślenia, Matematyka

Zdefiniowałem matematykę jako sztukę myślenia. Można by co prawda dodać, że matematyka jest to sztuka myślenia plus formalizacja. Jednak historycznie tak nie było. Co więcej, gdy definiuje się pewną domenę to raczej szeroko. Więc dalej odpowiada mi moje określenie matematyki jako sztuki myślenia.

Natomiast filozofia jest brakiem sztuki myślenia, jest sztuką snobistycznego mętniactwa. To co zdrowe w filozofii, to już do filozofii nie należy.

Jasno formułuję swoje poglądy, żeby dotarło do Was to co najważniejsze, żeby pokonać komplikacje z powodu yin & yang. Przede wszystkim wszyscy filozofujemy, tak jak wszyscy mówimy prozą. W szczególności filozofowali wielcy naukowcy. Wielcy matematycy jak Kartezjusz, Pascal i Liebniz byli także filozofami. Ale wielcy byli jako matematycy. Natomiast zwrot wielki filozof nic nie znaczy. Istnieją bowiem wielcy filozofowie, ale nie dobrzy filozofowie - zwrot dobry filozof znowu jest oksymoronem. Owszem, działa yin & yang. Przydatne jest pojęcie falsyfikowalności (czyli nietautologiczności, niemasłomaślaności), a głębię ma brzytwa Ockhama. Tak jak powiedziałem - yin & yang.

Wymieniłem trzech matematyków, którzy byli także filozofami. Dodam, że niektórych niezłych matematyków i jednego wielkiego (Brouwera) filozofowanie sprowadzało na manowce, i mogło matematyce wyrządzić szkodę (Brouwer wręcz wyrzekł się swoich wspaniałych wyników matematycznych). Co prawda coś się przy tym działo, następował postęp być może po części jako reakcja na poglądy Brouwera i innych. Trochę jak w Internecie, gdy w odpowiedzi na idiotyzmy oszołomów pokazują się rzeczowe artykuły, które w przeciwnym wypadku mogłyby nie zaistnieć.

Różnica pomiędzy naukowcami i filozofami polega między innymi na tym, że pierwsi są skromni, a drudzy bezwstydni. Naukowiec krępuje się przypisywać sobie zdania, sformułowania, opinie które każdy może z niewielkim trudem sformułować, które w jego wyczuciu w zasadzie należą do domeny publicznej. Filozof na odwrót, spieszy się, żeby zaklepać co tylko się da, a gdy już wyrobi sobie nazwisko, to inni też mu gorliwie przypisują, co tylko się da.


Czy można by coś więcej na temat matematyki? W 3-ej klasie szkoły średniej przestałem rozumieć, co się wyprawia, ale interesuję mnie w czym ona pomaga. Znaczy spodziewam się, że w wyjaśnianiu, ale jak to widzi matematyk, człowiek, który dał się jej uwieść? Wiem z grubsza jak działa poezja, filozofia, natomiast chciałbym sobie uzmysłowić, jeżeli się da, jak matematyka. Frapuje mnie to. Na co pozwala matematyka a na co nie, jakie uczucia daje? Też chodzi w niej o Prawdę, tak? --mat

Experyment głowowy

Gdybym na ulicy porwał przypadkowego przechodnia i trzymał o chlebie i wodzie, aż odpowiedziałby w ciągu miesiąca do pół roku (w wypadku zdolniejszych) na pytania:

to na sto osób dziesięciu trzeba by zmienić bieliznę osobistą, czterdzieści byłoby równie nieciekawe jak ogromna większość filozofów, dziesięciu byłoby nawiedzonych i bredziłoby (jak spora część filozofów), trzydziestu przewyższyłoby filozofów, ośmiu by zrobiło dobre wrażenie, a dwóch byłoby niezłych i zostawiliby filozofów daleko w tyle (poza Kartezjuszem, Spinozą i Leibnizem; i tak niefilozofujący, skromny Fermat przewyższał Kartezjusza).

Gdyby natomiast i dziesięć tysięcy przechodniów zapytać o siedem głównych problemów matematycznych tego stulecia, to nawet po roku studiów prawie nikt nie byłby w stanie mieć zielonego pojęcia o tych problemach, nie mówiąc o zrobieniu najmniejszego postępu - a przecież problem o złożoności algorytmów jest dla ludzkości absolutnie podstawowy. Co więcej, można podać problemy matematyczne, których sformułowania prawie każdy przechodzień zrozumie w 5-15 minut. Mimo to nawet po roku nie potrafią zrozumieć znanych, podstawowych wyników, a co dopiero mówić o uzyskaniu postępu. Bo te problemy popycha tylko kilku do kilkudziesięciu ludzi spośród miliardów, a filozofowie, ze swoimi trywialnie (nie)rozwiniętymi móżdżkami, przy nich są jak niemowlaki po Heine-Medina przy Heraklesie. Matematyk myśli z intensywnością o której filozofom się nie śni, nie są w stanie czegoś takiego w ogóle sobie wyobrazić.

Piszę o matematyce, bo matematyka jest najbardziej częścią kultury ogólnej, bardziej niż fizyka matematyczna, która jest równie zaawansowana - jest zresztą częścią matematyki (fizyka teoretyczna to jeszcze coś nieco innego). Wyczynem na poziomie Himalajów było także odkrycie i wyznaczenie struktury DNA.


[PoeWiki]

Edytuj
Rozmowa
Historia strony

Ostatnie zmiany
Losuj stronę
Lista uczestników
Co nowego?
Czerwony Pokój
Kategorie stron
Wszystkie strony


Co tu prowadzi?
Zmiany w powiązanych

Strony specjalne